Spacerek na szczyt (Mirador de La Concepcion)

Główki portu w Santa Cruz mijamy tuż po wschodzie słońca. Marina usytuowana jest na samym końcu basenu portowego, w jego północnej części. Trzeba uważać na promy. Jeden stoi przy nabrzeżu, po naszej prawej. Silniki mruczą, załoga krząta się po pokładzie. Zerkam w lewo, na zachód. Słońce już oświetla szczyt wysokiego wzgórza,  jego podstawa wciąż pozostaje zacieniona. Musi być ładny widok na marinę z tego szczytu.
Na wycieczkę wychodzimy po południu. Jeśli będziemy spoglądać z góry na port i miasto, słońce powinniśmy mieć za plecami. To gwarantuje dobre warunki do robienia zdjęć.
Odległość dzieląca marinę od Mirador de La Concepcion niby nieduża, mniej niż cztery kilometry, ale trzeba iść cały czas pod górę, aby z poziomu oceanu dotrzeć na wysokość trzystu może czterystu metów.
Idziemy na skróty wąskimi, ciasno zabudowanymi uliczkami Santa Cruz. Dalej szlak prowadzi przez osiedla domków z tonącymi w zieleni ogródkami. Trawy, kwitnące krzewy – wiosna, choć zapóźniona nieco w tym roku. Drzewa pomarańczowe, awokado, oliwki, tu i ówdzie lima…
Mijamy Ermitę de Nuestra Senora de La Concepcion, ładnie odrestaurowany budynek pustelni Naszej Pani, to już dwa kroki do celu. Jesteśmy na szczycie. Przed nami panorama. Od lewej uderzają zielenią wzgórza i doliny, dalej w prawo kolorowy pejzaż miasta no i oczywiście marina. Próbujemy zidentyfikować Polonium… Na wodzie intensywna biel kilwateru. Zostawia go niewielki prom, który właśnie opuszcza port.

Samochodem można tu dojechać w piętnaście minut. Czy warto było mozolić się dwie godziny, aby zobaczy tę panoramę? Odpowiedź brzmi: TAK.

Więcej fotek w Galerii: 

https://sypolonium.com/galeria/nggallery/atlantyk/20180408-Mirador-S.-Cruz

     

Dodaj komentarz