Nazare, Portugalia

Do Nazare startujemy 30 listopada o ósmej rano, główki tego portu mijamy dokładnie po 24 godzinach. Nazare polecali nam ludzie z Nataszy, którą, choć nie było nam po drodze, holowaliśmy do Gedser (Dania). Jeszcze tego samego dnia obeszliśmy dolne miasto, do górnego dotarliśmy kolejką. Tu znajduje się sanktuarium, można też cieszyć oko widokami oceanu.

Ostatniej nocy zauważyłem brak świateł pozycyjnych. Nie wiem ile nocy żeglowaliśmy bez nich. Prowizorycznie zainstalowałem światła na koszu dziobowym, prąd wziąłem wprost z akumulatorów. Jutro poproszę o konsultacje Freda, muszę kabel podłączyć gdzieś na tablicy rozdzielczej, tak jak to powinno być.

1 Listopada – elektryki ciąg dalszy. Konsultacja z Fredem owocna.  Porządki.

2 Listopada o godz.1615 tankujemy Gasoleo Simples, 90 litrów i opuszczamy pustawe o tej porze roku Nazare. Na plażach zamiast mrowia turystów mewy, dla nas przyjemniejszy widok. Do Lizbony…

Dodaj komentarz